Szłam przez londyńskie ulice jakby to był zwykły dzień. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że go poznam...
W tłoku i upale próbowałam dostać się do stoiska z lemoniadą. Podeszłam do lady i poprosiłam o szklankę różowej lemoniadki. Wypiłam łyczek i spojrzałam na wieżę zegarową Big Ben. Była 14:00! Jestem prawie spóźniona! Podziękowałam sprzedawcy i zaczęłam przepychać się przez tłum. Po co oni stoją, skoro i tak nic nie robią, nie ruszają się nawet? W pewnym momencie otarłam się o jednego z przechodniów i potknęłam o but drugiego.Kiedy miałam zamiar się podnieść z ziemi, z tłumu wychyliła się dłoń, a później wyszedł z niego 21'letni mężczyzna o brązowych włosach. Podał mi rękę i pomógł mi wstać. Uśmiechnęłam się.
-Dzięki.- powiedziałam
-Nie ma za co.- uśmiechnął się do mnie.- Spieszysz się?
-Tak.- odpowiedziałam
-Może cię podwiozę?
-Pewnie, jeśli to nie problem.
-No co ty...
Poszliśmy do jego samochodu. Był to srebrny chevrolet z otwieranym dachem. Wsiedliśmy do środka.
-Gdzie cię zawieźć?- spytał.
Wyjęłam z torebki zgniecioną karteczkę z adresem studia.
-Ulica St Jones.
-Masz szczęście. To nie daleko.
-Ile jeszcze będziemy jechać?- zapytałam
-10 minut.
Wyjęłam z torebki notes w panterkę, w którym zapisywałam różne ważne terminy. Otworzyłam na ostatniej stronie i szybko napisałam swój numer telefonu. Podałam mu kartkę.
-Proszę. To mój numer.
Następnie chłopak podyktował mi swój numer, a ja obiecałam mu, że zadzwonię po nagraniu piosenki.
-Już jesteśmy.- powiadomił.
-Dziękuję. Do zobaczenia.- pożegnałam się, a on posłał mi słodki uśmiech.
-Na razie.- powiedział i odjechał.
Stałam przez chwilę na chodniku i wpatrywałam się w odjeżdżający samochód. Kiedy auto zniknęło za zakrętem spojrzałam na zegarek. Szybko wbiegłam do studia. Szłam korytarzem prosto a następnie skręciłam w lewo. Weszłam przez czerwone drzwi do wielkiego pomieszczenia. Na wielkiej kanapie, siedziały już Leigh-Anne, Jesy i Jade.
-Cześć Perrie.- powiedziały.
-Cześć dziewczyny!- przywitałam je równie wesoło co one mnie.
Producent oderwał się od swojego iPhone'a i wstał.
-Jesteśmy już wszystkie?- zapytał.
-Tak.- przytaknęłyśmy chórem.
Zaczęłyśmy nagrywać piosenkę Little Mix- Move. Po nagraniu pogawędziliśmy trochę. Nie powiedziałam dziewczynom jednak o tajemniczym brunecie.
-Pogawędka skończona, dziewczyny.- z uśmiechem powiedziała Jesy.
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 16:15! Mam dziś strasznie spóźnialski dzień. Wyszłam razem z dziewczynami przez drzwi, a następnie skręciłam w prawo. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Na wprost stał zaparkowany samochód. Ten sam, którym wcześniej siedziałam z tamtym chłopakiem... Podeszłam do auta. Obok zaparkowała limuzyna. Pamiętałam tą limuzynę dobrze ponieważ razem z dziewczynami jeździłam nią na koncerty. Drzwi otworzyły się, a z limy wysiadł... On. Miał na głowie czapkę i białe rękawiczki na rękach. Uśmiechnął się.
-Proszę wsiadać!- zawołał.
Dziewczyny wsiadły do limy, a ja tuż za nimi. Niby-szofer otworzył okno, aby wpuścić nieco powietrza na przednia siedzenia, bo dzień był gorący, a limuzyna czarna. Wysadziła nas przy naszej willi. Ja zostałam jednak w samochodzie. Gdy dziewczyny pytały gdzie jadę odpowiedziałam, że nie mają się martwić.
Pojechaliśmy go kawiarni Sweet Chock i zamówiliśmy kawę i ciastko.
-Nie mieliśmy okazji się jeszcze bliżej poznać.- powiedział brunet.- Jestem Zayn Malik.
-A ja Perrie... Perrie Ewards.- powiedziałam.
-Wiesz... Lubię cię... Zostańmy przyjaciółmi- zaproponował Zayn.
-Ok.- zgodziłam się. Wprost nie mogłam uwierzyć, że naprawdę to powiedział!
Och... Tak bardzo się cieszę, że to powiedział! Udaliśmy się do naszego domu. Tam czekały już od pół godziny Leigh-Anne, Jade i Jasy. Otworzyłam drzwi i powiedziałam.
-Hej, dziewczyny. To mój nowy przyjaciel- Zayn.
-Oh, jak miło.- ucieszyły się dziewczyny, które właśnie wychyliły głowy z jacuzzi.- Może zjemy coś razem?
***
Mam nadzieję, że wam się podobało! Zaczynam pracować nad kolejnym, ale mam przeczucie, że ukaże się on za jakieś 3 dni, ale to zależy od tego, w jakim tempie będę nad nim pracować, ile będę miała spraw na głowie i czy będę pisać też dłuższe posty n moim normalnym blogu. W każdym bądź razie...
-Dzięki.- powiedziałam
-Nie ma za co.- uśmiechnął się do mnie.- Spieszysz się?
-Tak.- odpowiedziałam
-Może cię podwiozę?
-Pewnie, jeśli to nie problem.
-No co ty...
Poszliśmy do jego samochodu. Był to srebrny chevrolet z otwieranym dachem. Wsiedliśmy do środka.
-Gdzie cię zawieźć?- spytał.
Wyjęłam z torebki zgniecioną karteczkę z adresem studia.
-Ulica St Jones.
-Masz szczęście. To nie daleko.
-Ile jeszcze będziemy jechać?- zapytałam
-10 minut.
Wyjęłam z torebki notes w panterkę, w którym zapisywałam różne ważne terminy. Otworzyłam na ostatniej stronie i szybko napisałam swój numer telefonu. Podałam mu kartkę.
-Proszę. To mój numer.
Następnie chłopak podyktował mi swój numer, a ja obiecałam mu, że zadzwonię po nagraniu piosenki.
-Już jesteśmy.- powiadomił.
-Dziękuję. Do zobaczenia.- pożegnałam się, a on posłał mi słodki uśmiech.
-Na razie.- powiedział i odjechał.
Stałam przez chwilę na chodniku i wpatrywałam się w odjeżdżający samochód. Kiedy auto zniknęło za zakrętem spojrzałam na zegarek. Szybko wbiegłam do studia. Szłam korytarzem prosto a następnie skręciłam w lewo. Weszłam przez czerwone drzwi do wielkiego pomieszczenia. Na wielkiej kanapie, siedziały już Leigh-Anne, Jesy i Jade.
-Cześć Perrie.- powiedziały.
-Cześć dziewczyny!- przywitałam je równie wesoło co one mnie.
Producent oderwał się od swojego iPhone'a i wstał.
-Jesteśmy już wszystkie?- zapytał.
-Tak.- przytaknęłyśmy chórem.
Zaczęłyśmy nagrywać piosenkę Little Mix- Move. Po nagraniu pogawędziliśmy trochę. Nie powiedziałam dziewczynom jednak o tajemniczym brunecie.
-Pogawędka skończona, dziewczyny.- z uśmiechem powiedziała Jesy.
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 16:15! Mam dziś strasznie spóźnialski dzień. Wyszłam razem z dziewczynami przez drzwi, a następnie skręciłam w prawo. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Na wprost stał zaparkowany samochód. Ten sam, którym wcześniej siedziałam z tamtym chłopakiem... Podeszłam do auta. Obok zaparkowała limuzyna. Pamiętałam tą limuzynę dobrze ponieważ razem z dziewczynami jeździłam nią na koncerty. Drzwi otworzyły się, a z limy wysiadł... On. Miał na głowie czapkę i białe rękawiczki na rękach. Uśmiechnął się.
-Proszę wsiadać!- zawołał.
Dziewczyny wsiadły do limy, a ja tuż za nimi. Niby-szofer otworzył okno, aby wpuścić nieco powietrza na przednia siedzenia, bo dzień był gorący, a limuzyna czarna. Wysadziła nas przy naszej willi. Ja zostałam jednak w samochodzie. Gdy dziewczyny pytały gdzie jadę odpowiedziałam, że nie mają się martwić.
Pojechaliśmy go kawiarni Sweet Chock i zamówiliśmy kawę i ciastko.
-Nie mieliśmy okazji się jeszcze bliżej poznać.- powiedział brunet.- Jestem Zayn Malik.
-A ja Perrie... Perrie Ewards.- powiedziałam.
-Wiesz... Lubię cię... Zostańmy przyjaciółmi- zaproponował Zayn.
-Ok.- zgodziłam się. Wprost nie mogłam uwierzyć, że naprawdę to powiedział!
Och... Tak bardzo się cieszę, że to powiedział! Udaliśmy się do naszego domu. Tam czekały już od pół godziny Leigh-Anne, Jade i Jasy. Otworzyłam drzwi i powiedziałam.
-Hej, dziewczyny. To mój nowy przyjaciel- Zayn.
-Oh, jak miło.- ucieszyły się dziewczyny, które właśnie wychyliły głowy z jacuzzi.- Może zjemy coś razem?
***
Mam nadzieję, że wam się podobało! Zaczynam pracować nad kolejnym, ale mam przeczucie, że ukaże się on za jakieś 3 dni, ale to zależy od tego, w jakim tempie będę nad nim pracować, ile będę miała spraw na głowie i czy będę pisać też dłuższe posty n moim normalnym blogu. W każdym bądź razie...
Do następnego rozdziału lub posta na normalnym blogu!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz